Blog z kropelką nadziei ;)

" nie będę szperać w śmietnikach tego świata "

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Nie ma mnie tu
gdzie wydaje się że jestem
nie ma mnie

Krótkie spojrzenie wgłąb
rzut oka
- kilka supłów i żeglarski węzeł
to tyle co znalazłam
Tagi: strange
17.05.2012 o godz. 16:55

Wychodzi na to, że każdy ma własną, niepowtarzalną drogę. Nie sprawdzą się utarte schematy i domniemane biegi zdarzeń.
Jedyną pociechą pośród niewiadomej jutra jest to, że nad tym wszystkim czuwa Bóg, który WIE, Bóg, który ZNA.

poniedziałkowy poranek, dzień dobry :-)
14.05.2012 o godz. 10:36


Na prośbę i zarazem rozkaz :D zainspirowanego moim zainspirowaniem pewnego młodego człowieka:

"Miłość to zmienianie siebie dla innych" :-)
Tagi: cytrynowo
08.05.2012 o godz. 21:46

Przypadkowo zaispirowana:

„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku.”
05.05.2012 o godz. 12:05

Symbolika.

***

Wiał lekki wiatr. Światło Paschału wskazywało kierunek i oświetlało drogę. Kilkanaście świeczek, trzymanych w dłoniach, podążało wspólnie, jednym tempem. Kiedy podmuch wiatru zgasił czyjś ogień, można było odpalić go od ludzi, którzy byli blisko. Małe światełka poszczególnych osób naprzemian gasły i zapalały się - każde w innej częstotliwości, każde w innym momencie. Bywało i tak, że tylko kilka świeczek płonęło jasnym ogniem podczas, gdy reszta trwała w mroku. Ale wyjście było zawsze. Zawsze płonęło ktoreś z małych światełek. I zawsze płoneła największa świeca - ta, która roświetlała ciemność.

Mistyczna i liryczna symbolika. Nieraz zdarza się, że w naszym życiu gaśnie świeca, bądź wypala się wewnętrzna żarówka. Czasami podmuch wiatru bywa tak silny, że gasi raz po raz wciąż na nowo odpalane światło. Bywa, że ja potrzebuję odpalić moje światło od ciebie. I bywa, że tobie w pośpiechu i monotonii życia zgaśnie tlący się płomień. A kiedy zgaśnie i Tobie i mnie, mamy niezmienną szansę, by sięgnąć po Światło Życia.


***
Things will never be the same again, but another doesn't mean worse.


***
Nareszcie w domu. Juz dawno nie odczuwałam takiej radości, jaką czuję teraz, że mam dom. Że mam swój port i przystań, gdzie mogę bezpiecznie zacumować. Że mam takie miejsce, gdzie jest kawałek mnie. Takie miejsce, że nawet gdyby zawaliła się część mojego życia - zawsze jakaś jego część pozostanie bezpieczna.


***
Tylko mój Kuk leży sobie beztrosko, jak mały aniołek, i spogląda raz po raz na to, co dzieje się wokoło <3
zarowa.jpg
Tagi: malinowo
28.04.2012 o godz. 19:24

Samotność bywa potrzebna. Przychodzi czas, kiedy trzeba nauczyć się samotności.
Najpierw trzeba umieć być samemu, by potem umieć być z kimś.

***
Środowy wieczór. Kupa roboty, a chęci niewiele. I gdzie tu jest równowaga?

Do mojego życia staram się wprowadzać stoicyzm. Dość ciągłego biegu i niepotrzebnych nerwów, które czasami jak na zawołanie ściskają od środka.

Dzisiejszy wpis - tak bez specjalnego entuzjazmu i bez specjalnego natchnienia. Cóż, bywa, że przychodzi również czas na prozę życia.
Tagi: czarna kawa
25.04.2012 o godz. 21:57

Piątkowe przedpołudnie.

Kołtun z tysiąca sznurowadeł emocji, kłębiący się gdzieś w nieprzewietrzonej szufladzie duszy.

Skoro każdy dzień wygląda podobnie do poprzedniego, wypadałoby wreszcie nauczyć się dostrzegać piękno w małych rzeczach. Przejmujesz się drobnostkami podczas, gdy ludzie - po drugiej stronie globu, albo nawet tuż za ścianą - przeżywają życiowe tragedie...

masz dach nad głową
masz co jeść
i nawet stać cię na kino
od czasu do czasu

wciąż ktoś dzwoni lub pisze
aż czasem masz ochotę zmienić status
na niedostępny
udać że cię nie ma

nad tobą błękitne niebo
w perspektywie wieczności
obok słoneczny uśmiech
i kilka nutek radości

powiedz, czy to za mało?


***
Intensywny piątek.
Nieuchronnie zbliża się czas przedsesyjnej ganianki.
Ładna pogoda, przynajmniej (choć podobno ma być burza).



Tagi: winogronowo
20.04.2012 o godz. 11:52

Prawo jazdy to bardzo absorbujące zajęcie. Kiedy sobie pomyślę, że za mną dopiero 1/3, zaczynam się zastanawiać kiedy skończę i jak dam radę pogodzić to z nauką przed sesją.

Ostatnio mam problemy z zasypianiem. Włączam sobie wtedy radio i staram się wyluzować, słuchając spokojnej, często poważnej muzyki. I tak oto, podczas wczorajszego 'zasypiania' zapadła mi w pamięć tytułowa fraza piosenki Formacji Nieżywych Schabuff "Kochać czasem znaczy po prostu umieć nie być razem". Zastanowiło mnie to... ale do sedna jeszcze się nie doczłapałam.


Im mniej się zastanawiam, tym mniej analizuję, ale tym bardziej owo zastanawianie siedzi głęboko w mojej głowie i analizuje zamiast mnie. Obok zniechęcenia i lekkiego zwątpienia pojawia się pytanie o cel, o drogę. Skąd człowiek ma wiedzieć, kiedy znajduje się na rozstaju dróg? Podobno stoi tam Bóg, który wskazuje drogę.


***
Tagi: czarna kawa
19.04.2012 o godz. 13:28

Moja świnka morska dzień w dzień beztrosko przesiaduje w swojej klatce. Ma cieplutko, ma co jeść, często podsuwamy jej różniste świnkowe smakołyki. Bywają takie dni, kiedy jej zazdroszczę - o nic nie dba, niczym się nie przejmuje, nie podejmuje decyzji, które zaważą na jej przyszłości i ...śpi ile dusza zapragnie. Wczoraj jednak doszłam do innego wniosku: wolność jest trudna, ale piękna. Niesie ze sobą możliwość wyborów.
Wolność to smutki, ale także radości.


***
Wielkanocny wieczór. Słabo oświetlony pokój z widokiem na zastygłą w milczeniu ulicę. Słychać jedynie szmer ludzkich historii, szelest oddechów tysiąca serc. W oddali - niewidoczny wierzchołek góry, o którym dyskretnie i zarazem dobitnie przypominają trzy czerwone światełka, ustawione jedno na drugim. Przysłonięta do połowy firanka. Gwar domowego zacisza. Myśli, które - jak napięte struny - pragną zagrać melodię zasłyszaną głęboko na dnie duszy. Lecz... czy ktoś ją zrozumie?


***
Nie jest trudno wpaść w liryczny nastrój. Gorzej się z niego wydostać. W pewien sposób odkrywam w sobie dźwięk samotności. Może nie tyle samotności przytłaczającej, ile tej, która uczy samodzielności.
08.04.2012 o godz. 21:39

...czasami trzeba umrzeć, by odnaleźć nowe życie.

***
Alleluja! Nigdy nie ma tak trudnej i tak paskudnej sprawy, z której nie byłoby wyjścia! :-)
baranek.jpg
Tagi: życiowo
07.04.2012 o godz. 23:17

Cierpienia nie przeliczysz
na krople słonych i bardziej słonych łez
na minuty i dłuższe chwile poddane rozpaczy
na ilość myśli
-tych otwartych, wypowiedzianych
i tych tłumionych, przed którymi uciekasz
jak przestraszona myszka
która nie ma swojej norki

Nie przeliczysz czyj krzyż
bardziej ciąży na plecach
- twój czy sąsiada
Bo znasz tylko to, co twoje
I ty nie o wszystkim mówisz


* * *


Do końca poukładana
w nie do końca uporządkowane stosiki
zasad
Z zewnątrz silna
a przecież tak słaba
Świeci innym przykładem
podczas gdy wewnątrz
odkryła spaloną żarówkę
Nadal tli się jakieś światło
gdzieś w oddali i w głębi serca
wskazuje drogę przez mrok
własnej duszy
Tli się maleńki płomyk
Nie gaś go
Nie pozwól mu zniknąć,
Panie
Tagi: mroźno
03.04.2012 o godz. 14:20

Dla nas zakryta jest moc naszej modlitwy.
Nie wiemy na ile nasze codzienne "Zdrowaś" zaoszczędziło naszym bliskim kłopotów.
Nie wiemy, że nasze krótkie "Aniele Boży" sprawiło uśmiech na czyjejś twarzy.
Nie wiemy na ile nasze odświętne westchnienie do Boga w czyjejś sprawie dodało mu sił w walce ze złem.
Nie wiemy jak bardzo modlitwa, nawet ta w pośpiechu, była potrzebna nam samym...

Właśnie - skoro nie wiemy, tym bardziej się módlmy. Może kiedyś obejrzymy procent naszego wysiłku. Może kiedyś, ale na pewno w wieczności.

A skoro się nie modlisz, nie licz, że Bóg wszystko zmieni sam, bez odrobiny Twojego wysiłku.

26.03.2012 o godz. 18:15

Wiosna!


Zawsze denerwowały mnie piosenki o wiośnie, albo jesieni (o zimie - nie - o dziwo :O) i zachwycanie się rozkwitającą zielenią. Ale teraz naprawdę cieszę się, że jest ciepło. Można wreszcie wyjąć z szafy wiosenny płaszczyk i półbuty, można spacerować w słońcu albo o blasku księżyca i nie przejmować się tak błahymi sprawami jak np. temperaturą powietrza atmosferycznego :D

Swoją drogą, wieczornych spacerów przy blasku ulicznych światełek (bo trudno o gwieździste niebo w centrum Wrocławia) nie da się zastąpić nawet najsłodszą czekoladą. To jedyny czas pośrodku tygodnia, kiedy można odetchnąć, nigdzie się nie spieszyć i po prostu być...

Albo świat tak szybko pędzi, albo ja zaczynam coraz bardziej biec, ale taki obrót spraw staje się bardzo męczący. Z utęsknieniem czekam na taki dzień, w którym żadne sprawy nie będą naglić i ciążyć nad głową jak kat nad dobrą duszą.

Wszystko - jak już pisałam - ma swój czas. Wszystko. I nie trzeba się za dużo martwić, przejmować i wybiegać zanadto w przyszłość. Należy cieszyć się tym co jest, bo szczęście to właśnie DZIŚ.

No to cześć.
Tagi: wiosennie
18.03.2012 o godz. 17:14

Hmmmm... życie jest nie-prze-wi-dy-wal-ne!
Choć to dobrze, bo wtedy ci bardziej zorganizowani mieliby rozpisany grafik życia na kilka lat do przodu: jutro posprzątam mieszkanie, za miesiąc wymienię uszczelki w oknach, a za rok wyjdę za mąż.

Jeszcze jakiś czas temu wyobrażałam sobie pewne rzeczy nieco inaczej. Jednak wyobraźnia ma w sobie tę moc, by rzeczom codziennym nadawać inny, jaśniejszy blask. To, co wydawało się niezwykłe, nie jest aż tak nadzwyczajne. A może piękno tkwi w rzeczach małych?





Tagi: malinowo
07.03.2012 o godz. 20:50

"Prawdziwa miłość jest wspólną drogą do świętości, jest rozwojem,
niczego nie niszczy, wręcz przeciwnie - wydobywa dobro."


Wanda Półtawska
Tagi: wiosennie
07.03.2012 o godz. 10:42

Niedługo mój blog przerodzi się w stary, pożółkły pamiętnik, w którym zapisanych jest większość ważnych chwil z mojego życia. Każda kartka ma inny zapach, na niektórych widać pojedyncze krople, uronionych podczas pisania, łez. Kiedy sięgam wstecz i czytam dawne wpisy, widzę konkretne osoby i sytuacje, które były moim natchnieniem. Natchnieniem? Nie. To nie osoby czy sytuacje były natchnieniem, ale natchnienie rodziło wraz z nimi. Wszystkie wpisy były metodą by przelać na "papier" to co działo się w środku, by wyrzucić z siebie to, co doskwierało, uciskało albo nadzwyczaj cieszyło. A teraz stały się opowieścią... z kolorowymi ilustracjami mojej wyobraźni i brzdękiem zaschniętych już dawno uczuć i wystygłych emocji...

Jak opowieść potoczy się dalej?
Ile jeszcze łez skapnie na brzegi pisanych słów? Ile pojawi się nowych wątków i ile z nich po chwili zgaśnie, by utopić się w morzu wspomnień?
Dzisiaj boję się o to pytać.


Nikt nie mówił, że życie jest łatwe, proste i przyjemne. Ciesz się tym, co jest - bo jutro może tego już nie być.
Sednem całej sprawy, zwanej potocznie życiem, jest zaufanie Bogu.
*Zaufanie, że On wie jak najlepiej nim pokierować, nawet wtedy, gdy wydaje się, że wali się cały świat.
*Modlitwa o odwagę i siłę do uniesienia Jego woli.
*I przede wszystkim modlitwa o "dobry słuch i wzrok" by móc usłyszeć i rozpoznać odpowiedzi, które Bóg daje nam każdego dnia.


~~Wydawało jej się, że wszystko już wie, że wszystko już zna. Myślała, że potrafi zapisać i odgadnąć to, co jeszcze się nie wydarzyło. Była przekonana, że nic nie może jej zaskoczyć, bo przecież wszystko sobie ułożyła i dopięła na ostatni guzik w swojej wyobraźni, w pisanym ukradkiem scenariuszu.
Tagi: mroźno
29.02.2012 o godz. 22:25

Cudownie jest mieć kogoś, komu można się wygadać, wypłakać i opowiedzieć wszystko, co dzieje się w głębi duszy. Nie zostawać z problemem sam na sam. Wypowiedziane cierpienie zdaje się lżejsze, mniej uciążliwe. Wtedy nasz ból dzielimy z kimś na połowę i już nie jesteśmy sami.

Mimo wszystko najlepiej jest dzielić je z Bogiem. Choćby wysłuchały nas setki przychylnych nam ludzi, tylko On może złagodzić nasz ból, rozwiązać problem, pokierować naszym życiem. Kwestia zaufania. Kiedy twierdzimy, że jesteśmy samowystarczalni, kotłujemy się sam na sam z rozdarciem serca. Kiedy oddajemy je Komuś Większemu, zyskujemy przeświadczenie, że mimo naszej słabości i beznadziejnego położenia, On jest w stanie nas z tego wyprowadzić. I to właśnie tą właściwą, najlepszą ścieżką.
To takie ode mnie, na podstawie ostatnich doświadczeń.



Zostawić Bogu kierownictwo nad swoim życiem i przyjąć Jego wolę to zyskać pewność wygranej.



Sobotnie popołudnie. W końcu w domu! :-) Odnoszę wrażenie, jakbym na tych parę dni zacumowała w bezpiecznym porcie po żmudnej, choć wspaniałej tułaczce.

Dwa nowe postanowienia, które pomogą zmienić to, czego zmienić nie potrafię.

Zimowe roztopy. Na ulicach tworzą się wielkie kałuże i rozległe strumienie. Pogoda nie sprzyja spacerom, sprzyja za to siedzeniu w domowym zaciszu. Na zewnątrz - mokro, tak jak mokro jest w moim sercu. Ale po zimie zawsze przychodzi wiosna. Prędzej lub później, ale ... zawsze.
Tagi: czarna kawa
18.02.2012 o godz. 14:20

Młodość - czas dynamicznych zmian. Czas, w którym wszystko ma prawo zmienić się z dnia na dzień. Piękny czas. Tysiąc perspektyw, choć paradoksalnie niewiele planów.
Można wybiec marzeniami w przyszłość i liczyć na to, że któreś kiedyś będzie można trzymać w swoich dłoniach.

Trzeba umieć wybierać, bo nie można mieć wszystkiego. A brak zdecydowania może doprowadzić do tego, że puścisz jakąś ważna sprawę miedzy palcami. Wtedy już nie ty będziesz kształtować swoją przyszłość, ale przypadkowy bieg zdarzeń. Brak decyzji to tak jakby dryfowanie po rozległym oceanie bez zatrzymywania się w bezpiecznym porcie. A co jeśli przyjdzie burza?

PS. ...bo każdy ma swoją przystań ;-)



--
Międzywykładowa przerwa na kawę i (z racji dzisiejszego dnia) pączka :-)
przystan.jpg
16.02.2012 o godz. 12:32

WIOSNA?! :)
12.02.2012 o godz. 17:15

Spędzam czas "z ciszą pośród czterech ścian".

10.02.2012 o godz. 23:27
statystyki
  • Czas na Bloblo: 2 dni 18 godzin 35 minut
  • Napisanych notek: 246
  • Komentował: 1 razy
  • Zebranych komentarzy: 1
  • Ostatni wpis: 17.05.12, 16:55
  • Wpis średnio co: 31 godzin
  • Profil odwiedzono: 48052 razy
  • Ilość avatarów: 8
  • Ilość zdjęć: 74
  • Ilość filmów: 10
  • Ilość logowań: 270
  • Ostatnie logowanie: 17.05.12, 16:53
  • Ostatnio odwiedzili: Nao, OneDirection-1D, Nasty, newshit, Shuuya, makabra, possibility, Blondie, Truskafkaa, Nemesis